facebook twitter nk
Ładuję

7 pytań do… Specjalisty ds. Jakości.

Autor admin
Data utworzenia: 24 maj 2014, 14:15 Wszystkich komentarzy: 0
7 pytań do… Specjalisty ds. Jakości.

Agnieszka - Specjalista ds. Jakości

Forma zatrudnienia: etat

Miasto, w którym pracuje: od 100 000 do 199 999 mieszkańców


Portal: Jak to się stało, że zostałaś Specjalistą ds. Jakości w firmie produkcyjnej? Czy to było Twoim marzeniem, wiedziałaś od początku, że chcesz się tym zajmować czy przyszło z biegiem lat i stopniowym poznawaniem swoich preferencji?

Agnieszka: Moje stanowisko jest wynikiem zainteresowania naukami ścisłymi, następnie podjęciem studiów chemicznych na uniwersytecie. W moim przypadku była to akurat chemia, ale szczerze polecam studiowanie wszelkich kierunków ścisłych, jeśli nie czujesz w sobie artysty lub nie masz wybitnego talentu w jakimś konkretnym kierunku - umiejętności, które nabędziesz, szczególnie na technicznej uczelni, oraz sposób analitycznego podejścia do problemów, które możesz tam wykształcić, na pewno zaprocentują w przyszłości - z doświadczenia wiem, że pracodawcy dużo łaskawszym okiem patrzą na absolwentów szkół technicznych. Poza tym jest wynikiem otwartości i w pewnym stopniu przypadku. Myślę, że kwestia przypadku jest zrozumiała dla każdego, więc może nieco szerzej wytłumaczę co mam na myśli mówiąc "otwartość". Pod tym pojęciem kryje się, ni mniej ni więcej, realistyczne podejście do rynku pracy - trzeba sobie zdawać sprawę, że rynek pracy jest dość wymagający i nie ma na nim miejsca dla osób, które czekają aż praca sama wpadnie im w ręce. Moja "otwartość" przejawiała się w faktycznym zainteresowaniem propozycjami przedstawianymi w PUP (przy czym nie myślę o ofertach pracy, a o szkoleniach oferowanych w ramach rozwoju jednostek bezrobotnych). Z kolei za przypadek biorę możliwość uczestnictwa w studiach podyplomowych (finansowanie takich inicjatyw też w PUP-ach się zdarza!) nt. Zintegrowanych Systemów Zarządzania. Gdy zapisywałam się na te zajęcia, nie miałam pojęcia o jakości, ani o tym, czym jest ISO, ale zainteresował mnie program zajęć. Już w trakcie okazało się, że temat jest, dla mnie akurat, szalenie interesujący i rozwojowy. W chwili obecnej jestem Specjalistą ds. Jakości, co zdecydowanie jest owocem ukończenia tychże studiów podyplomowych. Ukierunkowanie na pracę w laboratorium to z kolei naturalne następstwo studiów chemicznych. Chciałabym jednak zaznaczyć, że droga do tego stanowiska wcale nie przyszła tak gładko, jak mogłoby wynikać z treści. Po drodze "zaliczyłam" wiele różnych zawodów, głównie w trakcie studiów, by dowiedzieć się w jakiej pracy najlepiej będę się czuła (tam m.in. dowiedziałam się, że na pewno nie chcę pracować w usługach, w których MUSISZ być miły dla ludzi). Często była to praca za grosze lub w ogromnym wymiarze godzin. Myślę, że warto na starcie nastawić się właśnie na ciężką i niewdzięczna pracę, ponieważ tak zaczyna większość z nas - bardzo niewiele osób od razu trafia na "pracę marzeń". Na dobrą sprawę duża część osób, które znam, nie widzi w ogóle szans na pracę, która będzie ich satysfakcjonować.


P: Na czym polega Twoja praca? Jakie są Twoje obowiązki? Opisz swój dzień w pracy (jak wygląda, jak przebiega, czym się w ciągu dnia pracy zajmujesz).

A: Mam bardzo szeroki zakres obowiązków, na własne życzenie zresztą - i jest to druga rzecz, którą szczerze polecam! Jeśli czujesz zapał, podoba Ci się to co robisz, zdecydowanie "nie żałuj" sobie obowiązków - jeśli tylko przełożony daje Ci taką możliwość, bierz tyle, ile uważasz, że jesteś w stanie udźwignąć albo nawet i ciut więcej - to, co na początku wydaje się ogromem pracy i perspektywą siedzenia po godzinach do końca zatrudnienia, z czasem staje się łatwe i przyjemne, wymaga także zdecydowanie mniej czasu, a człowiek nigdy się nie nudzi. Co robię w ciągu dnia? Zarządzam pracą laboratorium zakładowego firmy produkcyjnej w branży motoryzacyjnej, wykonuję wiele różnych pomiarów, nadzoruję wiele procesów, prowadzę wewnętrzne szkolenia, jestem odpowiedzialna za system zarządzania w zakładzie, nadzoruję i aktualizuję dokumentację zakładową etc, etc... innymi słowy nie nudzę się, a każdy dzień jest inny od poprzedniego. Jedyna powtarzalna rzecz to rozpoczynanie dnia od MS Outlook'a i kubka kawy.


P: Co jest najprzyjemniejsze? Co daje Ci najwięcej radości i satysfakcji?

A: Hmm... Jeśli powiem, że praca, to wyjdzie na to, że jestem pracoholikiem. Ale w pewnym sensie tak właśnie jest - mam to szczęście, że mogę powiedzieć: "jestem zadowolona ze swoich obowiązków, jestem we właściwym miejscu". Przy czym najwięcej satysfakcji daje mi zdecydowanie jedna rzecz - wykonuję swoją pracę po swojemu, sama planuję swój dzień i to ja decyduję czym w danym dniu się zajmuję. Stanowisko, na którym się znajduję jest bardzo samodzielne, w związku z czym również odpowiedzialne, ale mi to bardzo odpowiada. Dzięki temu, że sama decyduję o planie dnia, mogę wpleść w codzienne czynności dużo sposobności do samodoskonalenia np. uczę się Visual Basic - oczywiście przede wszystkim, aby wspomóc tym swoją pracę w zakładzie, ale też jest to inwestycja w siebie, a tego nigdy dosyć. Zanim rozpoczniemy pracę, ale także wtedy, gdy już ją mamy, musimy pamiętać, że "jeśli się nie rozwijamy, to się cofamy", a w tym czasie rozwija się ktoś inny, ktoś kto może nas wkrótce zastąpić. Najważniejsze jest realistyczne podejście do rynku pracy - najatrakcyjniejszym potencjalnym pracownikiem zawsze będzie osoba, która chce się uczyć i rozwijać, a znalezienie zatrudnienia nie powinno być równoznaczne ze spoczęciem na laurach (wielokrotnie spotkałam już osoby, które po pierwszym tygodniu w zakładzie - większość będąca na 3-miesięczym stażu próbnym, po którym można było przedłużyć staż do roku czasu, dochodziły do wniosku, że już nic więcej nie muszą robić, bo złapali przysłowiową srokę za ogon. Nie muszę chyba dodawać, że stażu im nie przedłużano, a nie był to staż z PUP, tylko staż zakładowy, w trakcie którego jest płacona normalna pensja.


P: Co jest najtrudniejsze? Co sprawia Ci problem? Za czym w swojej pracy nie przepadasz? Czego wolałabyś uniknąć?

A: I to jest bardzo trudne pytanie. Czasami trudne jest podołanie wszystkim obowiązkom, które wzięłam na swoje barki, ale, moim zdaniem, wynika to raczej z okresowych spadków formy niż z faktycznego poziomu obciążenia. W chwili obecnej nie mam większych problemów, więc może wrócę do początków, bo tam faktycznie nie było łatwo. Wiadomo, że gdy człowiek zaczyna pracę, to tak naprawdę niewiele umie, w każdym razie na pewno mniej niż mu się wydaje. Gdy rozpoczynasz pracę największa trudność kryje się w tym, że przychodzisz do zakładu, a tam praca czeka na wykonanie i rzadko zdarza się, że jest ktoś, kto może poświęcić Ci wystarczająco dużo czasu, aby Cię wdrożyć i wszystkiego nauczyć. Najczęściej w kilku słowach dowiadujesz się, jaki jest twój zakres obowiązków i słyszysz "To teraz rób". A Ty przecież "nic nie wiesz"!!! A przynajmniej taka jest pierwsza myśl. I wiele kolejnych myśli przez następny tydzień lub dwa. Człowiek czuje się jak idiota, nie rozumie o czym Ci wszyscy ludzie do niego mówią ani czego oczekują. Początek jest zawsze najtrudniejszy, ale nie jest "nie do przeskoczenia", że tak powiem. Ja miałam to szczęście, że osoba, która zajmowała wcześniej moje stanowisko, była jeszcze na wypowiedzeniu (tzn. wiadomo było, że odchodzi, ale jeszcze pracowała w firmie), gdy ja zostałam przyjęta i miałam dwa tygodnie, by się od niej nauczyć co i jak mam robić - to była sytuacja bardzo komfortowa, niewiele osób ma na to szansę (w tym miejscu dodam, że faktyczne pojęcie moich wszystkich obowiązków zajęło mi rok). Jeśli nie ma się tyle szczęścia, trzeba koniecznie postawić na jeden absolutnie niezawodny patent - pytać! Jest to jedyny sposób, aby podołać i nie utonąć na samym początku swojej zawodowej kariery. Najważniejsze jest zdać sobie sprawę, że nawet gdy czujemy się jak skończony natręt i zadajemy po kilka razy niemalże te same pytania, ludzie zawsze wolą pracować z kimś kto interesuje się tematem, nawet jeśli na początku jest uciążliwy i upierdliwy, niż z kimś – nawet jeżeli jest to wynik nieśmiałości czy źle pojętej grzeczności - kto o nic nie pyta, a potem narobi szkód, bo praca została źle wykonana. Lepiej wolno, a dobrze niż byle jak lub wcale.


P: Jakie cechy osobowości okazują się przydatne w Twojej profesji? Czy trzeba mieć jakieś konkretne predyspozycje żeby ją wykonywać?

A: Wydaje mi się, że w mojej profesji przydaje się kilka rzeczy: samodzielność (nikt nie poprowadzi Cię za rękę, czasy szkoły się skończyły i wszyscy będą oczekiwać, że wiesz, co masz robić), umiejętne zarządzanie czasem, precyzyjność (trzeba pamiętać o wielu drobnych rzeczach, badania przeprowadzane są na podstawie norm międzynarodowych lub klientowskich, każda z nich wygląda nieco inaczej i wymaga zwracania uwagi na inne aspekty danego badania), pewność siebie (często muszę przekonywać - w związku z drugim aspektem mojej pracy - ludzi do moich racji; chciałabym w związku z tym jedno dodać - moim zdaniem pewność siebie to nie jest cecha, to jest postawa, więc można ją wypracować!). Sądzę, że bycie Specjalistą ds. Jakości nie wymaga jakichś nie wiadomo jakich predyspozycji, wystarczy myśleć logicznie, analitycznie podchodzić do problemów i nie bać się wyzwań.


P: Jak wygląda sytuacja na rynku pracy w Twojej branży? Jesteś na etacie - czy łatwo było go otrzymać, czy było dużo ofert? *Na odpowiedzi w dużej mierze zaważy miejsce – wielkość miasta oraz rejon kraju.

A: Pracuję w branży motoryzacyjnej, więc na brak pracy na Dolnym Śląsku nie mogę narzekać - zakładów jest wiele, ofert również, rotacja pracowników na satysfakcjonującym poziomie, propozycje pracy od samych pracodawców także się zdarzają. I tu pojawia się mały haczyk - pracy jest dużo, ale dla ludzi Z DOŚWIADCZENIEM! Jak w większości branż, w tej również trudno jest "wbić się" w rynek osobie, która nie ma żadnego doświadczenie kierunkowanego (kierunkowy w tym przypadku to słowo klucz - jeśli masz w CV informację o pracy w wielu różnych miejscach, pracowałeś całe wakacje w trakcie studiów itp. to jest bardzo dobrze widziane, traktowane jako wyraz chęci do pracy, ale żeby zostać specjalistą to nieco za mało). Jak w takim razie to zrobić? Są dwie drogi, przynajmniej gdy mowa o zakładach produkcyjnych, mianowicie: albo przez staż albo przez linię produkcyjną. Oczywiście najlepiej zacząć pracę przez staż - stażysta wykonuje obowiązki "normalnego" specjalisty, do czego jest przygotowywany na początku stażu, ale nie ponosi pełnej odpowiedzialności za swoją pracę, więc może pozwolić sobie na popełnianie błędów. Druga droga jest trudniejsza i wymaga więcej szczęścia, ale z drugiej strony pozwala poznać zakład od jego najbardziej podstawowej komórki, poza tym jest bardzo dobrze postrzegana przez kolejnych pracodawców. Ja zaczynałam przez linię produkcyjną właśnie i zdecydowanie nie żałuję - bardzo przydało mi się wyniesione stamtąd doświadczenie.


P: Jak wyglądają warunki finansowe?

A: Może zacznę od stawki dla stażystów w moim zakładzie - wynosi ona 2000-2500 zł brutto i jest jedną z wyższych na rynku. Ze specjalistą nie będzie już tak łatwo, ponieważ w różnych firmach pod hasłem "Specjalista ds. Jakości" kryją się różne stanowiska, z różnym zakresem obowiązków, przy czym wszystkie skupiają się wokół tego samego tematu. Specjalista ds. Jakości w moim zakładzie to trzy różne stanowiska: specjalista od zgodności wyrobów, specjalista od współpracy z dostawcami, specjalista ds. obsługi klienta. Wymieniłam te stanowiska w porządku rosnącym w odniesieniu do zarobków, które plasują się od dwukrotności stawki dla stażysty dla pierwszego z nich, do nawet 7-8 tysięcy brutto dla specjalisty odpowiedzialnego za kontakt z klientem (przy czym ostatnie wartości zarezerwowane są dla specjalistów z co najmniej 5-letnim doświadczeniem na stanowisku).


P: Bardzo Ci dziękujemy za udzielenie informacji.


Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.